niedziela, 5 października 2008

Pierwszy warszawski clubbing

Mamy dzis piekny piekny dzien, wreszcie! Za pare minut wybieramy sie z Pati na dluzszy spacer, zeby poznac okolice Kabat.. tak mnie naszlo, ze bedac w Poznaniu kompletnie sie nie interesowalem, co gdzie i jak, a tutaj chcialbym jednak 'zaliczyc te najwazniejsze miejsca', moze to presja stolicy trzeba ja po prostu poznac, a moze po prostu nie mam co robic... tak na marginesie.. wiecie, ze nigdy nie bylem na malcie ani na cytadeli.. no i w king-crossie.. 

Nawiazujac jednak to tematu chcialbym oswiadczyc, ze wczoraj zdarzyly sie dwie rzeczy historyczne: moja pierwsza jazda warszawskim tramwajem (ever) i moje pierwsze piwo w warszawskiej knajpie od momentu przeprowadzki. Dwie rzeczy, ktore zlozyly sie na pierwszy warszawski nocny spacer. Pierwsze spostrzezenie? Gdzie w sobote wieczor poszlo 2,5 mln ludzi??? Zrobilismy rudke calkiem niezla, przez plac zbawiciela, stare miasto, nowy swiat... Zanim trafilismy do knajp umocnilem sie w przekonaniu, ze Warszawa to jednak niestetety, niestety brzydkie miasto. Mozna sie oczywiscie spierac, ze sa ciekawe i ladne miejsca, ale patrzac ogolnie na horyzont to jednak nie mozemy mowic o organicznym pieknie warszawy.. wojna i komuna odcisnela na warszawie swoje pietno i po prostu nie da, nie da sie temu zaprzeczyc.. ladne kamienice sa 'tylko' odbudowane a pozostale przestrzenia wypelniaja wiezowce z wiekiej plyty-naprawde okropne, gdzie nie gdzie wyrastaja nowoczesne biurowce.. ale generalnie rys ciagle wiecej niz czystego szkla... ciekawe ilu lat potrzeba, zeby miasto to nabralo jakiegos ciakawego klimatu, albo choc pozbylo sie komunistycznego nalotu, nie sadze, zeby bylo mi dane tego doczekac.

Wracajac jednak do watku glownego czyli wieczornych rozrywek warszawiakow. Bylem zaskoczony, ze po miescie, ba po glownych lokalizacjach miasta przesuwaja sie drobne grupki badz wrecz pojedynczy warszawiacy (trzeba oczywiscie dopuscic mozliwosc, ze to jednak nie 'te' miejsca). Na starym miescie dominuja restauracje, badz 'piwne restauracje'.. znalezlismy tez jakies puby, ale byly male, glosnie, brzydkie i co mnie odrzucilo to ludzie, ktorzy na powitanie wskazywaly nam stolik.. fe! bylismy tez w herbaciarni - srednia cena herbaty 20-25zl, ocencie sami, my nie skorzystalismy. Na nowym swiecie trafilismy do tzw. pawilonow, czyli szeregu knajp powstalych po prostu w pawilonach handlowych - tam bylo juz duzo fajniej, zatrzymalismy sie na piwo (7zl) i naprawde milo sie rozmawialo, to chyba jedno z bardziej kolorowych miejsc. Na pawilonach zakonczylismy nocne zwiedzanie, majac jednak swiadomosc, ze wiele jeszcze przed nami, kluby gdzie mozna potanczyc, i kluby gdzie bawia sie najmodniejsi warszawiacy... Sam sobie jednak zadaje pytanie, czy na pewno chce mi sie tam isc? Moze odpowiedz znajde w pierwszym akapicie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz