wtorek, 1 stycznia 2013

1/1/2013

Właśnie minął 2012 rok - najtrudniejszy rok w naszym życiu, bezapelacyjnie. Wchodzimy w 2013 zmęczeni jak nigdy wcześniej. Postarzeliśmy się w tym roku o 2 lata, a może i więcej. Ale kilka rzeczy udało się osiągnąć: przeprowadzka i urządzanie mieszkania, nowe prace dla nas obu, nauka jazdy i kupno samochodu Patrycji, no i najważniejsze - Adaś.

Z Adasiem w 2012 przeszliśmy chyba przez wszystko (a na pewno przez wiele). Jednym tchem wymieniam: bolesne ząbkowania, nieskończone kursy pomiędzy Poznaniem a Warszawą i przewijanie w najdziwniejszych miejscach, spanie z nami, nauka spania samemu, pierwsze dni w żłobku, wcześniej - popołudniowe spacery w stanie prawie nieprzytomnym.. wszystko to wydrenowało nas do tego stopnia, że choroba jest naszą praktyczną codziennością... ale ale.. Adi jest kochany, miły, zdrowy, wesoły.. nie ma chyba na co narzekać... 

Wracając do 2013. Wierzymy, że ten rok będzie dla nas lepszy... Nie wiem, jak Wasze noworoczne postanowienia, ale ja w tym roku mam jedno - nic nie będę postanawiał. Chcę żeby to był mój najbardziej leniwy rok. Pati chyba nie będzie się sprzeciwiać. Adasia nie zapytamy o zdanie.