poniedziałek, 15 września 2008

Jestem w pociagu i po raz kolejny jade do Poznania. Trasa dobrze znana i kierunek wydaje mi sie juz badziej naturalny niz ostatnio, choc moze inaczej.. nie juz tak nienaturalny jak ostatnio. Wczoraj minela dwu-tygodnica naszej emigracji, ktora uczcilismy nie byle czym bo zaslubinami w lipnie/skepe (gratulacje T&P!). Poza celem oczywistym byla to szansa na spotkanie hattrickowcow.. (czesc z nich z miasta, czesc ze wsi.. wiadomo).. po dlugich rozmowach okolowarszawskich moglbym wyodrebnic dwa glowne nurty pytan (dobrze brzmi co), na ktore dotychczas nie odpowiedzialem, a przynajmniej nie do konca.. Pierwsze to po co wlasciwie ten blog, czy ma sluzyc przedstawieniu generalnie warszawy z perspektywy mojej, czy ma sluzyc przedstawieniu mojej perspektywy z warszawy (Pati jak u ciebie?). Drugie, to juz troche latwiejsze, czy po dwoch tygodniach mozna odpowiedziec na pytania typu: jak ci sie zyje, czy nie zalujesz, jaka jest warszawa itp itd (z calym szacunkiem dla pytajacych).
Poniewaz z powyzszymi watkami wiaze sie kilka tematow (zgrupowanych jak mowilem), sprobuje odpowiedz w sposob nastepujacy:

CZEMU MA SLUZYC BLOG: Nie wiem. Tzn, wiedzialem dwa tygodnie temu, teraz wydaje mi sie, ze tez wiem, ale nie jestem juz taki pewien. Dylemat rozbija sie o to, czy mam byc obserwatorem politycznie poprawnym czy politycznie niepoprawnym. Zastanowie sie nad tym tzn. sprobuje sobie poukladac komu wyslalem link do bloga:) Na potrzeby moich zuchwalskich mozliwosci podam do publicznej wiadomosci, ze mati borek jest klamca bo zelu uzywa i to widac od razu, i nawet mi sie wydaje, ze nie za swoje ten zel kupuje jak podaje.. ja natomiast zelu nie uzywam, chociaz nie powiem.. jak widze matiego to i czasem tez bym chcial.

JAK SIE ZYJE W WARSZAWIE: Nie wiem. Dwa tygodnie to w moim przypadku okres, w ktorym moge co najwyzej rzucic garscia mnie lub bardziej pp obserwacji, natomiast nie potrafie powiedziec jak sie zyje. Zabrzmi to slabo, ale te dwa tygodnie koncentrowaly sie przede wokol pracy, a nie wokol warszawy - nie wynika to z faktu mojego pracocholizmu, ale prostej matematyki i ograniczen energetycznych (8-10h pracy, 7-8h snu, 1h w drodze, caly poprzedni tydzien us-open, najwazniejsze - czas dla patrycji:). Po tych dwoch tygodniach moge wysnuc taka teze: w warszawie da sie mieszkac, ale czy da sie zyc, tego jeszcze nie wiem..

Zeby nie konczyc takim bezbarwnym akcentem, ponizej kilka obserwacji w telegr skrocie:

1. Mit o milych warszawiakach obalony (jak tytul z faktu co?) - spotkalem pierwszego niemilego warszawiaka, tak naprawde to pierwszego warszawskiego gnoja. To bylo chyba w czwartek, wczoraj spotkalem jeszcze kilku na drodze.. Tak czy owak uwazam, ze to dobry wynik - prawie dwa tygodnie usmiechow i urzejmosci!
2. Mit o jezdzeniu w w-wie samochodem podtrzymuje - jezdzi sie zle. Unikam jak moge jezdzenia samochodem w srodku tygodnia, ale pare razy mi sie zdarzylo. Ruch jest duzy, ulice tez duze, ale tloczne, niezbyt dobrze oznakowane, przy tym wszystkim jest bardzo ciasno - to chyba jeden z tych obszarow, z ktorymi mozna mieszkac, ale trudno zyc (czyt. przywyczaic)
3. W nawiazaniu do powyzszego, mam wrazenie, ze ruch taki wynika, z wygody/ego warszawiakow. Sam jezdze metrem, ale liczba podobnych do mnie (krawaty) rzadko kiedy przekracza 3 - na logike zupelnie niezrozumiale. Metrem jedziesz 20 min, samochodem godzine. Z drugiej strony, nie po to jedziesz do warszawy, zeby bujac sie metrem jak wszyscy - ale to tylko hipoteza, chociaz tez w pewnym sensie logiczna...
4. Ciagle nie znalazlem dobrego miejsca do gry w tenisa i to dopiero prawdziwy dramat...

4 komentarze:

  1. No nareszcie cos sie tu dzieje!

    Kategorycznie zaprzeczam, jakoby moje alter ego z Polsatu uzywalo zelu. Mati Borek nigdy nie klamie, a redaktor Pepi lepiej by sie zajal swoim dzieckiem w Izraelu, a nie grzebaniem w cudzych brudach!

    Przy okazji klasyk i na czasie:

    /lilas mode on

    - Kochanie, mamy 25 rocznice slubu, z tego tytulu chce ci zdradzic pewien sekret - jestem daltonista.

    - Kochanie, ja tez w takim razie musze ci sie do czegos przyznac. Tak naprawde nie pochodze z wioski spod Lublina, tylko z Etiopii!

    /lilas mode off


    Odpowiedz na pytanie po co ten blog nie powinna brzmiec 'nie wiem' tylko 'dla lansu'!


    Wielkie yo!

    MB (nie mylic z Matka Boska, a tym bardziej z Matka Borka)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, chcialbym korzystajac z tego miejsca pozdrowic tych, ktorzy mieli jaja (lub zenski ich substytut), by zostac i poprawic samopoczucie pana mlodego. Kto odjechal ten flak, choc rano szczerze tym wszystkim flakom zazdroscilismy! Tak po prawdzie, ja nadal ciezko swoja odwage przezywam.


    MB (ten sam)


    P.S.
    Z kronikarskiego obowiazku i w odpowiedzi na przedstawione w kontrowersyjnych okolicznosciach fotografie zalaczam to:
    http://www.tinyurl.pl?zNS6F2Rz

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam P&P

    Pozwole sobie na odniesienie do wspomnianego spotkania hattrickowcow. Musze przyznac Pepi, ze po Twoim wyjezdzie czesc wiejska juz nigdy nie bedzie taka sama ...
    Jesli zas chodzi o Twoj dylemat z jakiej perspektywy pisac tego bloga to pobawie sie w suflera i podpowiem. Wg mojej skromnej osoby, moglibyscie sie podzielic - Pati pisalaby o zyciu w Warszawie z punktu widzenia miejskiego, a Ty Pepi ... z tego drugiego punktu widzenia ;)

    Pozdrawiam

    Niedzwiad

    OdpowiedzUsuń