czwartek, 13 listopada 2008

NINJA

NINJA to skrót od No Income No Job and Assets. Ktos kreatywny wymyslil ta sympatyczna nazwe na okreslenie sporej grupy nieszczesnikow, ktorzy przez swoje niepohamowane zadze konsumpcyjne nieopatrznie przekluli kredytowy balonik. Teraz mamy już tylko flak, placz i zgrzytanie zebow, czyli kryzys. Kryzys jest niewatpiliwe najbardziej popularnym slowem tego miesiaca i z pewnoscia ja rowniez zapamietam go na dluzej chocby z tej przyczyny, ze przez niego wylali mnie z roboty. W jezyku prawniczym nazywa sie to rozwiazanie umowy o prace za porozumieniem stron. Taki zwrot ladnie wyglada w swiadectwie pracy, prawie jak czerwony pasek na swiadectwie szkolnym. Oznacza, ze pracownik byl grzeczny, tylko z przyczyzn od niego niezaleznych nie jestj juz potrzebny pracodawcy. Pozegnamy sie z koncem listopada.
Jak sie z tym czuje? Jak na prawdziwa kobiete sukcesu przystalo - odpierdala mi. Darujcie dosadnosc, ale sytuacja jest na tyle wyjatkowa, ze pozwalam sobie na uzycie mocniejszych slow. Moj pracocholizm dostal prosto w jaja i cichutko skomli w kacie. Poczucie humoru i zarciki pomagaja tak dlugo, ile trwa zjedzenie czekolady, potem przychodzi kac. Czytanie ksiazek pomaga tyle co witamina C przy zapaleniu opon mózgowych, czyli gowno. Jesli zycie jest filmem, to wlasnie u mnie nadszedl moment kiedy zaczynaja grac skrzypce, a glowny bohater biegnie w deszczu przed siebie gnany przez swoj konflikt wewnetrzny (moralny?). Co robic? Moze powinnam zajac sie hodowla jedwabnikow?