Ponieważ nasza przeprowadzka jest już tuż tuż, nadchodzi czas podsumowań i bilansów.
Pierwsze miejsce na liście rzeczy, które będę wspominać z rozrzewnieniem, zajmuje bez wątpienia bieżnia. To miejsce wyciskania często siódmych potów, z którym wiąże się wiele nie tylko treningowych momentów. Na bieżni biegaliśmy w słońcu i w deszczu, kiedy żar lał się z nieba i gdy nie dało się rozmawiać z powodu mrozu. Na bieżni przedyskutowaliśmy szczegóły operacji pt. "Ślub". Z chwilą, kiedy pojawił się Adaś wspólne biegi odeszły do przeszłości, ale teraz bieżnię śledzimy razem z Bąbelino z pozycji spacerowiczów, a drugie z nas (Przemek albo ja) biega. Adaś już złapał bakcyla kibica i dopinguje ilekroć widzi zbliżającego się rodzica:)
Wreszcie bieżnia to miejsce szczególne, bo nigdzie indziej nie dało się obserwować tylu ptaków w warunkach miejskich. Tylko tutaj znajdziecie na raz: bogatki, modraszki, kwiczoły, sójki, sroki, gołębie skalne, sierpówki, wróble, gawrony, kawki, wrony, szpaki, mazurki, a ostatnio też parę kaczek krzyżówek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz