piątek, 15 czerwca 2012

Poznań. Początek

Ostatnio dzieją się dziwne rzeczy.
Wróciliśmy do Poznania jak Europejczycy, to znaczy autostradą. Zamiast tracić czas na mozolne przedzieranie się przez niekończący się kordon wsi (tereny zabudowane), dziesiątki tirów i świateł, po prostu jechaliśmy. Co chwilę w radosnym zdumieniu  wykrzykiwaliśmy: patrz, zjazd na Sochaczew/Łowicz, itd! Mogliśmy swobodnie rozmawiać. Po raz pierwszy jazda była przyjemnością i zajęła nam 3 godziny a nie 6, jak to było do tej pory. Cieszyliśmy się jak dzieci:)
Mam pewne podejrzenia, że za chwilę na odcinku autostrady o obniżonym standardzie zrobią się dziury, zostanie zamknięty i jak wszędzie w mazowieckiem dadzą jakiś objazd ale to już nie będzie nasze zmartwienie.

Jeśli chodzi o ciąg dalszy dziwnych rzeczy to Adasiowi zdarzyło się zasnąć w swoim wózku:)


Nadal nie dociera do nas, że się przeprowadziliśmy.
Aklimatyzacja nastąpi pewnie dopiero wtedy, gdy będziemy mogli wyspać się w swoich łóżkach (tzn. my w swoim, Adaś w swoim), a to oznacza czekanie na powrót z tenisowej wyprawy Przemka.
A tymczasem czas miło płynie:






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz