środa, 4 lipca 2012

Z dziadkiem w Ikei

Pojechaliśmy do Ikei kupić kilka drobiazgów, skończyło się na kawie i deserze.

W Ikei zawsze podobało mi się przyjazne podejście do klienta, gdzie kupowanie może być nie tylko nabywaniem określonych towarów za pieniądze, ale może też całkiem miłym sposobem na spędzenie czasu. Po narodzinach Adasia doceniłam to miejsce podwójnie: nie tylko za fajne meble i ulubiony przeze mnie styl skandynawski ale też za politykę wobec dzieci. Szwedzka obsesja na punkcie ich bezpieczeństwa, kąciki zabaw i możliwość dotknięcia wszystkiego gwarantuje w miarę bezstresowy shopping, z dobrą kawą i jedzeniem - coś praktycznie niemożliwego w centrach handlowych.


Kolory koszul na zdjęciu są zupełnie przypadkowe:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz