Minelo juz kilka dni od przeprowadzki i mogloby sie wydawac, ze powiniem napisac cos madrego na temat zycia w Warszawie, niestety moje zycie przez te trzy dni toczylo sie przede wszystkim w mieszkaniu, w pracy i w metrze.. dzisiaj zrobilem jednak krok do przodu - wybralismy sie z Pati na spacer i przeszlismy pol Ursynowa, to juz chyba jakas baza do obserwacji co?
Musze powiedziec, ze pierwsza rzecz jaka mnie dzisiaj uderzyla to... przeciez ta Warszawa prakycznie niczym nie rozni sie od Poznania?! o co chodzi... czekalem na ten wyjazd sadzac, ze miasto bedzie swiecic i lewitowac, a tu okazuje sie, ze nie ma niczego zaskakujacego.. bylismy dzis w da grasso (5 min do domu! yo!), polazilismy po zielonych osiedlach, pozniej w jakies osiedlowej bardzo swojskiej ksiegarni, w jakims beznadziejnym domu handlowym z tanimi garniturami.. gdzie ten splendor, gdzie ten szal??? trudno go znalezc na ursynowe - chyba, ze slabo dzis szukalem.. byc moze magia warszawy znajduje sie gdzies indziej.. stare miasto, lazienki, korty warszawianki? patrze dzisiaj na mape i zastanawiam sie, czy warszawa jest mnie czyms w stanie zaskoczyc. mam nadzieje, ze tak.. chcialem zmienic otoczenie, a okazuje sie, ze wyladowalem w poznaniu przez w... jedyna roznica to, ze ciasto w da grasso jest bardziej wypieczone, a w metrze (swoja droga ZAJEBISTY wynalazek, serio!) seryjnie spotykam zjawiska mniej przynajmniej znane niz w poznaniu/koscianie np. pary lesbijskie, grupy murzynskie, indyjskie dziecko z duzym plecakiem - to rzeczywiscie nadaje pewnego charakteru, mam nadzieje, ze bedzie wiecej..
Jesli chodzi o codzienne informacje, o ktore baliscie sie zapytac, albo wyobrazenia byly rozne, to z moich obserwacji wyglada to nastepujaco:
1) samochod na wielkopolskich blachach - stoi przed blokiem, jak dotad nic sie nie stalo, nie ma rys, wybitych szyb, samo auto ciagle stoi (na kolach) - Warszawo ciagle w ciebie wierze!
2) drozyzna warszawska - trudno mi to ocenic po kilku dniach, ale chleb podobnie, browary tak samo, makarony duzo taniej.. jak mowilem wczesniej, garnitury tez znajda sie i tanie...
3) do pracy z dojsciem mam 20 w porywach 25 min, wiec niech mi nikt nie mowi, ze trzeba calej godziny
Podsumowujac, kilka dni warszawskiego zycia nie przynioslo mi ani ekscytacji, ani wielkich zawodow - po prostu zycie jak co dzien - no tak, moze to troche jednak zawod, ale na szczescie nie taki duzy..
Z pozytywnego wplywu Wawy moge wymienic powrót Patrycji na rower, go PEPI! aj tzn. GO PATI!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz