Pozwole sobie dzisiaj na kilka subiektywnych wynurzen o warszawiakach. Kazdy z Was ma pewnie wlasny poglad na ich temat, mimo, iz pewnie znacznie mniej z Was warszawiakow jakis zna.. Ja tez mialem taki poglad i musze przyznac, ze choc bardzo temu zaprzeczalem, bylem przyznajmniej w jakims stopniu uprzedzony. Wierzcie mi, jesli jestes do czegos/kogos uprzedzony duzo latwiej bedziesz znajdowal rzeczy, negatywne. I tak, idac tym torem myslenia, gromadzilem nastepujace gromy na warszawiakow:
1) korki - dlaczego w warszawie sa tak absurdalne korki, czasem mam wrazenie, ze wszyscy warszawiacy jezdza samochodami, mimo, iz maja dostep do jakies tam komunikacji miejskiej pakuja sie do samochodow i wloka sie do pracy 5 na godzine. Codziennie w metrze, osob w gangach licze na palcach jednej reki, na 100 w wagonie
2) droga do warszawy - pewnie nie jestem jakims zajebiscie doswiadczonym kierowca, ale uczciwie przyznaje, ze sposrod wszystkich drog ktorymi jezdzilem najgorsze sa te prowadzace do/z warszawy. Ludzie jezdza na trzeciego, spychaja cie z drogi i rozne takie tam, dramat po prostu
3) tenis - brak lig tenisowych, brak warszawskiej kultury tenisowej, brak towarzyskich meczy tenisowych (na kortach ktorych gram) - jedyny tenis jaki obserwuje w warszawie to tatusiowie podgladajace swoje dzieciaki grajace z trenerami
4) ogniska - temat, ktory juz nieraz opowiadalem.. warszawiacy pala ogniska w lesie kabackim, jakby lezeli na plazy w mielnie.. jedno obok drugiego. dla mnie nie do wyobrazenia, gdzie intymnosc, klimat, atmosfera..
5) frytka, kasia cichopek, krzysio ibisz (sory hildas!), weronika rosati, leszek&jarek i nieskonczona rzesza innych celebrities
Zastanawialem sie ostatnio, skad bierze sie taki nadmiar negatywnych zachowan warszawiakow. Probowalem podejsc do tematu z punktu widzenia socjologii i roznicowac warszawiakow na rodowitych i szczury takie jak ja.. jesli spojrzysz na rzeczy z perspektywy latwo dojsc do hipotezy, ze skoro warszawa pod wzgledem liczby mieszkancow rozwija sie w szybkim tempie, przyciaga duzymi pieniedzmy, dokonuje wstepnej segregacj z punktu widzenie hmm twardej psychiki (!), ludzie, ktorzy do wawy naplywaja maja w naturalny sposob profil nieznosnych karierowiczow.
Co za kara dla warszawy co? Najpierw ja doszczetnie zburzyli, bo bylo kilku rodowitow swirow duzej wiary, ktorzy chcieli o nia walczyc, a dostali za to zabor rosyjski zwany prl-em z odpyhajaca brzydota i nieograniczony naplyw brutalnych karierowiczow. Slabo co?
Przyznam, ze ostatnio moje nastawienie do warszawiakow troche sie zmienia. Mialem bowiem okazje poznac kilku ludzi, ktorzy zadaja realny klam temu, ze warszawa jest doszczetnie opetana zadza kariery, ze wszystkimi jej negatywnymi konsekwencjami. Chyba jestem im nawet wdzieczny za to, ze odwarli mi oczy i przynajmniej czesciowo ograniczyli moje oprzedzenia. W dluzszej perspektywie tacy ludzie to chyba jedyny sposob na prawdziwe zaaklimatyzowanie sie w tym miescie i jakies zharmonizowane zycie. Podsumowujac, nie da sie ukryc, ze idac ulica ciagle bede obserwowal zachowania typowe 'warszawskie', ale... chyba juz nie tak bede je nazywal.
Wiesz Pepi, tak jak zgadzam sie z twoim pogladem dotyczacym uprzedzen, tak musze ci wytknac rowniez niescislosci, ktore choc wydaja sie na pozor prawidlowe, tak naprawde wcale takie nie sa.
OdpowiedzUsuńCzy Warszawa jako taka rozwija sie w imponujacym tempie? Absolutnie nie. Od roku 2000 liczba ludnosci Warszawy powiekszyla sie o 18 tysiecy, co biorac pod uwage wielkosc miasta daje wzrost 1% w przeciagu 7 lat. Mniej wiecej tyle samo ilosciowo (!) ludzi zamieszkalo w tym czasie w Piasecznie, Legionowie, Mińsku albo Piastowie (jak spojrzysz na mape, to znajdziesz gdzie to hehe). Zapewne w 95% ci ludzie to byli warszawiacy.
Wniosek z tego jest taki, ze kto tylko moze wypierdala z miasta na przedmiescie (to zreszta trend ogolnoswiatowy w cywilizowanych rejonach) i jest zastepowany nowym karierowiczem. Za tym ida fakty, ktore podkresliles:
- korki, jakosc drog i brak gangow w metrze - bo drogi nie sa przystosowane do tak duzego ruchu podmiejskiego, a ci dorobkiewicze, ktorym sie powiodlo i zyja na przedmiesciach musza wozic sie przeciez furami, a nie komunikacja zbiorowa
- brak lig tenisowych - zanik wiezi spolecznych, bo kazdy w miare ambitny marzy tylko, zeby przeprowadzic sie na przedmiescie i sie nie stara asymilowac (moge isc o zaklad, ze sa ligi na przedmiesciach)
- ogniska - bo to jest namiastka wymarzonego przedmiescia dla tych, ktorych na to jeszcze nie stac
- celebrities - bo tylko tu sie mozna jakos wylansowac
Podsumowujac, zachowania, ktorych nie chcesz nazywac wiecej warszawskimi, sa wlasnie typowo warszawskie i tak powinny byc nazywane :)
P.S.
Jako ciekawostke podam, ze w Warszawie mieszka o 150 tysiecy wiecej lachonow niz ich lepszych polowek! Zeby bylo jeszcze weselej, to przewiduje sie corocznie w Warszawie o 20 tysiecy wiecej nowych karierowiczow z wioseczek, co w przelozeniu na kryzysowe warunki na pewno stanie sie szacunkiem zanizonym.
dr honoris causa MB (jak zwykle ten sam i tak samo zajebisty)
Spoko.. co do punktow, o ktorych piszesz to sie zgadzam i to dla mnie tez negatywne tendencje, ktore oczywiscie maja duze natezenie wlasnie w wawie, tylko, ze ja nazywalbym je, chocby z szacunku dla kilku normalnych, zachowaniami karierowiczow a nie warszawiakow..
OdpowiedzUsuńzreszta, kazdy zajebisty dr honoris causa, musi wkoncu opetany zadza kariery trafic do wawy, wiec ciesz sie, ze bede mial o tobie lepsza opinie :))
ale tak na powaznie, to duzo w tym prawdy, ale staram sie uciekac od uogolnien, bo inaczej musialbym powiedziec, ze np praca w banku jest nieciekawa, a to nieprawda bo moja jest heh!
Aha.. i wcale mi sie nie wydaje, ze informacje byly niescisle, po prostu zalozylem, ze wszyscy to wiedza.. ;]
OdpowiedzUsuńZ tymi niescislosciami mialem na mysli to, ze moim zdaniem zbyt duza wage przywiazujesz do podzialu na naplywowych i rodowitych warszawiakow (ktorych procentowy stosunek jest taki sam, jak w prehistorycznych czasach gdy potrafiles walnac winko na hejnal).
OdpowiedzUsuńNie wiem czy mam tu ci wyjechac z dokladnym wyjasnieniem, bo nie chce uchodzic za wyksztalciucha :)
Jak masz jakies cyfry pod reka to chetnie, bo wg mnie podzial na przyjezdnych i rodowitych jest!
OdpowiedzUsuńa jak wskaznik emigracji, albo umieralnosci?
i nie ukrywaj tego wyksztalciucha, wiadomo.. a winko nadal potrafie walnac, tylko juz nie robia takich jak kiedys ;]
Wyjasnie ci, jak sie zobaczymy, bo szkoda klawiatury na ekstrawaganckie teorie :)
OdpowiedzUsuń