Weselsze, propagandowe ujęcia:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeprowadzka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 czerwca 2012
środa, 20 czerwca 2012
Gdzie ten raj?
Z bólem muszę napisać, że nasze oczekiwania związane z przeprowadzka okazały się zbyt wygórowane. Tak to już chyba jest, że wyobraźnia plus wyczekiwanie tworzą idealne obrazy, które nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Do rzeczy: akcja urządzania się (zwana do niedawna "Moszczeniem gniazdka") okazała się katorżnicza pracą. Przez pierwsze kilka dni na Jeleniogórskiej było jak w programie "Pogrzebani żywcem", gdzie filmują zmagania nieszczęśników, którzy próbują żyć we własnych domach między tonami worków, kartonów i różnych śmieci. U nas było podobnie, z tą tylko różnicą, że między tym wszystkim był wrzeszczący Adaś, który od tygodnia bezustannie domaga się naszej uwagi (plus tej sytuacji jest taki, że przynajmniej nie mamy problemu z jego zlokalizowaniem).
W tym chaosie, pośród wrzasków/płaczu, stukania młotka i desperackich prób przewijania Adasia i spożywania posiłków, powoli wyłania się nasz świat. Jest to proces bolesny i długotrwały i być może byłby niebezpieczny dla naszego zdrowia psychicznego, gdyby nie pomoc rodziców. W tym miejscu chciałabym podziękować za:
- konkretne wsparcie przy składaniu szaf,
- spacery z Adasiem, podczas których mogłam składać meble,
- jedzenie, które uratowało nas od śmierci głodowej i dało siły na dalsze zmagania,
- usuwanie niezliczonej ilości kartonów i plastikowych worków, pudeł, śrubek, etc,
- zwrot w Ikei niepotrzebnych części kuchennych,
- towarzystwo, które uratowało nas przed popełnieniem grupowego samobójstwa przez wyskoczenie z naszego pięknego balkonu.
Materiał poglądowy zostanie opublikowany w najbliższym czasie.
W tym chaosie, pośród wrzasków/płaczu, stukania młotka i desperackich prób przewijania Adasia i spożywania posiłków, powoli wyłania się nasz świat. Jest to proces bolesny i długotrwały i być może byłby niebezpieczny dla naszego zdrowia psychicznego, gdyby nie pomoc rodziców. W tym miejscu chciałabym podziękować za:
- konkretne wsparcie przy składaniu szaf,
- spacery z Adasiem, podczas których mogłam składać meble,
- jedzenie, które uratowało nas od śmierci głodowej i dało siły na dalsze zmagania,
- usuwanie niezliczonej ilości kartonów i plastikowych worków, pudeł, śrubek, etc,
- zwrot w Ikei niepotrzebnych części kuchennych,
- towarzystwo, które uratowało nas przed popełnieniem grupowego samobójstwa przez wyskoczenie z naszego pięknego balkonu.
Materiał poglądowy zostanie opublikowany w najbliższym czasie.
poniedziałek, 21 maja 2012
Misja: kuchnia
Dzisiaj zamontowali nam kuchnię.
Adaś pierwszy raz bawił się w swoim pokoju i tam też miał swoją drzemkę:)
Adaś pierwszy raz bawił się w swoim pokoju i tam też miał swoją drzemkę:)
piątek, 4 maja 2012
sobota, 28 kwietnia 2012
Pracowita sobota
Nasza przeprowadzka nabiera rumieńców...
Nic dziwnego: mamy solidne wsparcie.
A wszystko nadzorował Adikson:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)